środa, 27 stycznia 2016

Rozdział 5- ,,Marcelinka" +18!

Dedyk dla Ally :3 KC

    Jest ranek. Denerwuję się rozprawą Krystiana... Wysłałam mu SMS'a :
,, Nie denerwuj się tylko. Wszystko będzie dobrze. Nie długo będę u Ciebie. "
Miałam do niego iść, ponieważ tam spotykamy się z dziewczynami i razem z tatą Krystiana jedziemy do Marceliny. NARESZCIE !
   Założyłam ten strój :
Potem wzięłam  torbę i wyszłam.
 Jestem pod domem Krystiana. Zobaczyłam mojego chłopaka. Stał oparty o ścianę z papierosem w ręce.
 
Podeszłam, a on obiął mnie w talii i delikatnie pocałował w usta.
I: Będzie dobrze.
Te słowa wcale nie pomagały. Ciągle się martwił.
K: Na pewno mnie zamkną za kratami.
Zaczęłam płakać. Nie wyobrażałam sobie życia bez niego. weszliśmy do domu. Usiedliśmy na kanapie w salonie. Byliśmy sami w domu. Krystian zaczął mnie całować. Wiedziałam czego chce. Usiadłam okrakiem na jego kolanach i zaczęłam rozpinać guziki jego koszuli. Nie przestawałam go całować. Wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni. Położył mnie na łóżku;

 i zdjął moją bluzkę potem spodnie i bieliznę. Zaczął pieścić moją towarzyszkę i całować moje piersi. Nie zauważyliśmy kiedy on tez stracił ubranie i bokserki. Usiadłam na nim okrakiem i zaczęłam namiętnie całować jego umięśniony tors.
    Schodziłam coraz niżej, aż dotarłam do jego penisa. Bez zastanowienia wzięłam go do ust. W tym samym momencie pierwszy raz poczułam smak spermy. Krystian przejął kontrolę.
Wepchnął delikatnie swojego kolegę w dziurkę. Jęknęłam. Przyjemnie było.
X 30 minut później X
Jest godzina 11.00 mamy pół godziny do powrotu Taty Krystiana. Krystian leżał na łóżku wyczerpany. Ja już się ubrałam i poszłam się pomalować.
   Jak wróciłam Krystian był już ubrany. Pocałowałam mojego chłopaka w usta i zeszliśmy na dół.
K: Kocham cię wiesz?
I: Ja Ciebie też.
 Zadzwonił dzwonek. To dziewczyny. Za 5 minut przyjechał też ojciec Krystiana. Pocałował mnie w policzek na dowodzenia i wyruszyliśmy. Droga była długa,  a ja coraz bardziej się denerwowałam.
      Dwie godziny później byliśmy już na miejscu.  Stoimy mosiężnymi drzwiami.  Trzymam w ręku kopertę z trzema pięćdziesięcioma tysiącami złotych. Zapukałam. Otworzył ojciec Marcelinki
tM: Dzień dobry !
J: Witam !
    Weszliśmy. Był to piękny dom. Tata Marcysi zabrał nas do salonu. Na środku stał piękny kominek. Wszystko było piękne ! Ale ja nadal martwiłam się o Krystiana. Rozprawa już się zaczęła. Usiedliśmy na dużej kanapie i wtedy do pokoju weszła mama Marceliny. Ujrzałam ją ! Była jak słoneczko, które odpycha ciemne chmury. Podeszłam i przywitałam się z jej mamą, potem wzięłam ją na ręce.
I: Cześć malutka !
Dałam jej kopertę z pieniędzmi.
mM: Co to za koperta?
I: Pieniądze.
G: Całe 50 tysięcy.
M: Na operację Marcelinki.
  Mama słoneczka mocno nas przytuliła. Nie pytała skąd je mamy. Ufała nam. Rozmawialiśmy długo.
O 16.00 wyszłam z salonu i odebrałam telefon. To był Krystian
I: Cześć kotku. I jak ?
K: Azazel odwołał zażuty !!
I: Co ?!
K: Też tak zareagowałem
I: My zaraz wyjeżdżamy 19.00 u mnie?
K: Spoko. 
Poszłam do salonu i powiedziałam o Krystianie.
   Wyjechaliśmy. Znowu długa droga!!
X 2h później X
Jestem w domu. NARESZCIE ! A i zrobiłam sobie zdjęcie z psiakiem Marcelinki :
ŚLICZNY !! Umyłam się. To był dłuuugi prysznic. Zaraz będzie Krystian. Założyłam piżamkę
   Krystian i ja leżymy sobie w piżamach. Ale nie trwało to długo. Zasnęliśmy.








***
Witam przed ostatnim rozdziałem ! Mam jeszcze opowiadania, ale niestety liczba wyświetleń nie rośnie już jakiś czas. Nie mam dla kogo pisać ! TAK... Wiem za wcześnie się poddaje... Tylko jestem na siebie zła. Nie dam rady dalej bez motywacji. PA

#Lux



 

sobota, 23 stycznia 2016

Rozdział 4 - ,,Ale teraz chcę z tobą być"






Zostały dwa dni do spotkania z Marcelinką. Mamy dla niej 50 tysięcy złotych !!! Nie mogę się doczekać kiedy dowiedzą się o tym jej rodzice. Jestem w szkole. Mam na sobie to :


Azazel ciągle zaczepia mnie i Gabrielę.  Pyta wtedy czy do niego wrócimy.  Krystian też okazał się fajnym przyjacielem.

K: Iza.  Chodź na chwilę.

I: Ok.

G, M: Uuuu!!!

Poszliśmy.  Wiem o czym chce pogadać.  Niedawno powiedział mi,  że mu się podobam.

K: Iza, zostaniesz moją dziewczyną?

I: Krystian... Ja...  Lubię Cię,  ale nie lubię Cię w TEN sposób.

K: To przez Azazela?

I: Ja go nie kocham.

K: Jakaś część Ciebie kocha Go. Nara.

I: Krystian...  Czekaj...

   Głupio mi było.  Jest super fajny,  ale narazie nie chcę mieć chłopaka...


  X Następnego dnia X

Jestem w szkole. Wybrałam ten strój :

Zaraz spotkanie zarządu. Musimy załatwić transport na wycieczkę do Marceli.  Ciężka sprawa.

K: Mój tata was zawiezie...

I: Serio !?

Boże, nigdy nie czułam tego do nikogo. Podeszłam... Podziękowałam. I pocałowałam Krystiana!  To był najlepszy pocałunek w moim życiu! Dziewczyny klaskały. Czułam się jak w niebie. Ale przyszedł Azazel i odepchnął mnie od Krystiana.

A: Co ty robisz z moją dziewczyną!?

K: To nie jest twoja dziewczyna!

I: Zerwałam z tobą, zrozum...

   Zaczęłam płakać i uciekłam. Krystian wybiegł za mną, a Melka i Gabi zatrzymały Azazela

K: Iza!

I: On jest okropny.  Dlatego Cię odrzuciłam...

K: Wiedziałaś,  że będzie zazdrosny.

I: Ale teraz chcę z tobą być.

K: A ja chcę być z tobą

   Pocałował mnie bardzo namiętnie.  Kocham Go. A On kocha mnie.

K: Wpadniesz dziś do mnie?

I: A co będziemy robić?

Uśmiechnął się podstępnie, a potem złapał moją rękę i poszliśmy w stronę dziewczyn, które pogratulowały nam związku. Wszystko było Ok. Dopóki nie usłyszeliśmy głosu Kanadyjczyka

A: Ty Gnoju!!!

Wrzasnął i rzucił się na Krystiana.

A: Kradniesz mi dziewczynę?

K: To moja dziewczyna!

Kiedy Azazel to usłyszał, uderzył pięścią Krystiana.  Podeszłam do nich, ale było już za późno.  Krystian i Azazel wrzeszczeli na siebie. Kanadyjczyk znów uderzył Krystiana.  Tym razem Blondyn się wkurwił i odepchnął Azazela.  Ten wywalił się, a Krystian do niego podszedł i kopnął go w brzuch.  Miałam dość.  Krystian był cały we krwi,  ale ciągle walczył.  Nie poddał się.  Takiego chłopaka potrzebowałam. Nawet nauczyciele nie zdołali ich rozdzielić.  Rozpłakałam się.  Krystian ciągle bił Azazela.  Pobiegłam do niego i mocno przytuliłam. Kiedy blondyn zorientował się, że płaczę przestał się wyrywać z mojego uścisku. Cały czas płakałam. Krystian przytulił mnie.


K: Przepraszam, że musiałaś na to patrzeć.

A: Zabiję cię!!

   Usłyszałam głos Azazela z tyłu. A Potem była już tylko
ciemność. Zemdlałam.

 Kiedy się obudziłam widziałam ratowników medycznych, zdjęli mi  maskę z tlenem i poszli do karetki. Usiadłam na podłodze i rozejrzałam się.  Widziałam w kącie Krystiana Siedział oparty o ścianę ze spuszczoną głową. w wejściu do szkoły dyrektor rozmawiał z mamą Azazela i ratownikiem medycznym. Wstałam i  podbiegłam do Krystiana. Usiadłam, a on mnie przytulił
K: Jak się czujesz?
I: Dobrze... Co tu się stało ?
K: Azazel uderzył Cię w głowę. Zemdlałaś.
I: Więc ?
K: Pobiłem go. Zabrali go do szpitala. Jego matka zgłosiła to na policję. Mogę trafić do więzienia. Wszystko  zależy od sędzi. Jutro rozprawa.
I: Ale zrobiłeś to żeby mnie obronić..
K: Powiesz to w sądzie. Przyjdziesz?
I: Ale. Jedziemy na spotkanie z Marcelinką i..
K: A tak... Zapomniałem.
I: Sorki.
 Pocałowałam go bardzo namiętnie. W tym czasie do szkoły przyjechała mama Krystiana. Podeszliśmy do niej trzymając się za ręce.
K: Mamo. To jest Iza- moja dziewczyna.
   Krystian, ja i mama mojego chłopaka długo rozmawialiśmy. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze. Ale będzie jeszcze rozprawa.
   Rozeszliśmy się. Poszłam do domu. Mam nadzieję, że rozprawa też się dobrze skończy.

X Wieczorem X
Leżę w łóżku w swojej piżamie. Dostałam SMS'a od Krystiana:

,, Dobranoc kotek. Wpadnij do mnie jutro rano"

Przeczytałam i Zasnęłam. 









***
Jest next !!! Co u was? Sorki, że wczoraj nie wstawiłam, ale nie miałam czasu. Byłam u dziadka.
Komentujcie ! 

CZYTASZ + KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ !!
Do środy! 
Bye!
#Lux

środa, 20 stycznia 2016

Tylko Ty!


Dla mojej przyjaciółki
Kochanej przyjaciółki
osoby która w moim  sercu będzie i od zawsze była
osoby co mnie wspierała w najtrudniejszych dla mnie chwilach
osoby która czasem przeze mnie się tak bardzo martwiła, bo ją chciałam zdenerwować.
Chciałam powiedziedzieć "Kacper ona Cię kocha ".
Ale się powstrzymałam.  Tylko ty umiesz mnie rozweselić.
Pamiętaj.  Że to dzięki tobie mam bloga. Ty mnie do tego zachęciłaś.
Kochanie moje.
Tak wspaniale zawsze z Tobą
śmiać się, płakać i złościć...

Jestem takim małym piratem,
Który jak każdy normalny pirat potrzebuje skarbu.
Tym skarbem jesteś Ty misiek :*** <3 <3 <3 <3

Nataś mandarynko- żercu.
..
..
 
KOCHAM CIĘ!!


<3 <3 < 3 <3 <3 <3 <3 <3

Dziękuje, że jesteś :**



  
#Lux

Rozdział 3- ,, Nasza przyjaźń jak pąk róży. Rozwija się "

Dedyk dla Ally i Melloniastej :*

Ziewnęłam.  Obudziłam się.  Jest 6.00 a ja muszę szykować się do szkoły. Nie chcę tam iść!!  Poszłam do łazienki.  Wpuściłam wodę do wanny, rozebrałam się i weszłam.
   Po długiej kąpieli wyszłam z wody, ubrałam się w to :

I poszłam zjeść śniadanie.  Zeszłam na dół do kuchni i zaczęłam przygotowywać  mój ulubiony puszysty omlet.  Kiedy był gotowy udekorowałam go dodatkami takimi jak jeżyny, maliny,  borówki i inne tego typu owoce.  W trakcie jedzenia dostałam SMS'a od Azazela:


,, Dzień dobry kochanie.  Jak się spało? o 7.30 czekam na ciebie w parku przy kamieniu. Pa :* "


Zjadłam i zaraz wyszłam na spotkanie z Azazelem.
  Czekam na skwerze,  ale Azazel się spóźnił więc poszłam do szkoły sama. Szłam i szłam. Miałam przeczucie jak by ta droga nie miała końca
   Byłam przy szkolnej bramie i tam ich zobaczyłam. Azazela całującego Gabi załamałam się, ale nie przeszkodziłam im.  Trudno się mówi.  Zrobiłam im zdjęcie i poszłam na lekcje.
   Nadszedł czas na polski.  Usiadłam obok Azazela.
A: Sorki, że nie przyszedłem w umówione miejsce byłem zajęty..
I: Całowaniem Gabi?
A: Widziałaś?
I: Tak.
A: Ja...
I: Milcz.
    Podeszłam do Gabrieli i powiedziałam jej, że Azazel grał na dwa fronty ze mną i z nią.  Gabi w przeciwieństwie do mnie wkurwiła się i przywaliła mu w pysk.  Oczywiście z nim zerwałyśmy. Co on na to?  Nic.  Siedział i gapił się na nas (usiadłam z nią).
Nauczycielka powiedziała,  że przyjechała niespodzianka.  Ktoś kto się z nami uczył w 3 klasie gimnazjum. Kto to mógł być ? I wtedy weszła to Melka!  Moja przyjaciółka!
Wstałam pobiegłam do niej i przytuliłam ją
M: Cześć Izuś!
I: Część Melka!
Kochana!
Pani miała do nas sprawę,  znaczy do mnie Melki i Gabi.  Przydzielono nam do pomocy takiego jednego Krystiana że starszej klasy. Mieliśmy w całej szkole porozwieszać plakaty z informacją o Małej Marcelinie. Biedactwo.
 Rozwieszaliśmy bardzo długo, aż w końcu skończyliśmy. Chyba przez te 2h zaprzyjaźniliśmy się we czwórkę. Przejęliśmy w szkole sprawę Marcelinką.  Nakręciliśmy filmik dla niej i nie długo jedziemy na spotkanie z Bohaterką i jej rodzicami. Cieszę się, że mogliśmy pomóc Marcelinie. Nadszedł czas na koniec lekcji. Zeszliśmy na dół do szatni i przebierałyśmy się  Wtedy przyszedł Azazel.
A: Dziewczyny wrócicie do mnie?
Zaczął się do nas dobierać. Ja i Gabi byłyśmy przestraszone.  Wtedy wpadł Krystian i odepchnął od nas Kanadyjczyka.  Byłam zszokowana jego zachowaniem.  Był jak bohater.
I: Dzięki.
Przytuliłam go.  Tak jak przyjaciółka  przyjaciela oczywiście.  Byłam mu bardzo wdzięczna.
K: Spoko.
I tak zakończył się nasz dzień w szkole.  Bardzo długi ciężki dzień.

   Jestem w domu i siedzę przed telewizorem. Dostałam SMS'a od Gabi.  Sprawdzała konto,  na które można było wpłacić pieniądze  dla Marceliny.  Nasz filmik zebrał 50 tysięcy złotych!!!  Cieszyłam się.  A jak bardzo ucieszą się rodzice Marcelinki!!  Byłam szczęśliwa i dumna z naszej szkoły, że tak pomogła.
   Umyłam się, zjadłam kolację i ubrałam w piżamę :


Położyłam się na łóżku i nie zauważyłam kiedy Morfeusz zabrał mnie do siebie.







***
Nareszcie.  Rozdział 3. Liczę na Wasze szczere opinie i jeszcze raz bardzo, bardzo dziękuję Melloniastej za rady dla mnie.  Jesteś kochana! I jak zauważyliście(pewnie) zmieniłam wygląd i nazwę bloga, jak i moją nazwę użytkownika. Nazywajcie mnie Lux :**

                                                                                                                             #LUX

sobota, 16 stycznia 2016

Notka


Nie długo napiszę opowiadanie o tym,  że główna bohaterka jedzie wraz z Przyjaciółmi na spotkanie z Marcelinką.  Tu macie trochę więcej informacji o tej malutkiej bohaterce. No w zasadzie opowiadania nie są rzeczywistością, ale chciałabym, żeby byli.  I żeby Marcelinką została uratowana.  :*


Biedna malutka :'(
#Lux

Rozdział 2- Azazel


X Tydzień później X
Jestem w szkole. Mam na sobie ten strój :

 Za 2 minuty zaczynają się lekcje. Ale ja bym chciała usiąść z Azazelem....
A: Iza!
I: Azazel? Hej!
A: Hej. Chciałabyś ze mną usiąść ?
I: Taaak! Pewniee!!! To znaczy  OK...
A: Super !
Aaaaa! Siedzę z Azazelem ! Super. Ale o czym my będziemy gadać? No i moje całe szczęście zniknęło. 
DRYN!- Dzwonek. I co ja mam zrobić?
   Weszliśmy do sali i usiedliśmy w ławkach. Azazel patrzył się na mnie. Bałam się. Co miałam robić?? Masakra.   
   Nauczycielka wyszła. Zaczęłam gadać z Azazelem o moich rodzicach. Gadałam, gadałam i gadałam. Ale w końcu Azazel mi przerwał, Bo przyszła nauczycilka i zaczęła się lekcja.

X Pół roku później  X
A: No to przyjaciółko !
Zaczęliśmy się śmiać. Idę dziś do Azazela kończyć projekt. 
I: Do zobaczenia potem !
   Wyszliśmy ze szkoły. I poszłam do domu stroić się na spotkanie z Azazelem.
  Byłam już gotowa. Dużo się zmieniło przez te pół roku. Zaprzyjaźniłam się z Azazelem. Jest nam Trochę przykro, bo miesiąc temu zmarł brat Azazela - Lazarus. Azazel zrozumiał jak się czułam po śmierci rodziców. 
  Usłyszałam telefon. To był Azazel.   
A: Iza odwołuję spotkanie. 
I: Czemu ?!
A: Idę z Gabi do kina 
I: Z Gabi ?
A : No tak. Ale spoko to tylko koleżanka.
  Rozłączył się. Z Gabi ?? A ja się tak dla niego wystroiłam....

X Następnego dnia X
Jestem w szkole. Ide na 2 piętro.
A: Iza! Chodź!
Stał w kącie ze swoją dziunią i wołał mnie. Nie zatrzymałam się. Poszłam dalej. Zaczął mnie gonić.
A: Iza. Chodzi Ci o to, że odwołałem spotkanie?
I: Nie, o to, że nie widzisz mojej miłości do Ciebie.
 Uciekłam. Nie chciałam z nim Gadać. Najgorsze jest to, że zaraz polski. Siedzę z nim. Poszłam do Higienistki. Wymyśliłam ból głowy. Niestety higienistka powiedziała, że mam wracać na lekcje...
   Weszłam do sali. Zobaczyłam go. Spuściłam głowę w dół i usiadłam obok Azazela
A: Iza...
 Milczałam
A: No weź..
I: Co mam zrobić? Zapomnieć, że Cię kocham ?
A: Iza ja ciebie też kocham.
 Pocałował mnie. Czułam się jak w niebie. Azazel też mnie kocha !
DRYN! zadzwonił dzwonek. Idę z Azazelem do kina. A ja myślałam, że on kocha Gabrielę. Love forever.







***
Hej! Drugi rozdział gotowy ! Jak wam się podoba?
CZYTASZ+ KOMENTUJESZ= MOTYWUJESZ !  
  Do następnego. Bye !!
#Jooy